Divide and conquer
Lacuna confidential file #184 @ 22 October 2005, 2:59 pmPatient: Spotless
Ambiwalentne uczucia to u mnie stan permanentny. Sukcesy mieszają się z porażkami, radości nie mam z kim dzielić, natomiast dzielą się inne rzeczy…
Życie powoli leczy mnie z durnego idealizmu. Najpierw z uporem godnym lepszej sprawy leczyło mnie z wiary w mój związek i w małżeństwo jako takie, a teraz właśnie doświadczam kolejnego zawodu: wierzyłem, że jest możliwy „rozwód z twarzą” czy też „rozwód po ludzku”. Coraz dobitniej przekonuję się jednak, że wiara w te rzeczy to kolejny wyraz mojej wielkiej naiwności. Przynajmniej nie mam już złudzeń i wątpliwości. Everybody’s gotta learn sometimes. For me it is happening right now.
Wracając do ambiwalentnych uczuć, nadchodzący tydzień urlopu spędzę we Wrocławiu. Kupiłem dzisiaj bilety na wtorek, co ciekawe, najtańszy ze wszystkich ”tanich” linii lotniczych okazał się… LOT. I znowu: cieszę się na ten wyjazd, bo spotkam się z rodziną i przyjaciółmi. Ale prawdziwy cel wizyty jest jednak inny i dużo mniej przyjemny.
Kolejne dwie różne strony myśli — sam fakt mojego pobytu tutaj w obecnej sytuacji. Z jednej strony chciałbym być z bliskimi, bo wcale nie twierdzę, że sam sobie „dobrze radzę” z tym co się dzieje. Ale z drugiej dobrze, że jestem tutaj, taki dystans fizyczny pomaga psychicznie. Ktokolwiek to rozumie?