Rosenmontag
Lacuna confidential file #260 @ 28 February 2006, 10:55 pmPatient: Kid A
Wczoraj odwiedziłem z żoną Kolonię i paradę żegnającą karnawał. Pogoda typowo lutowa, więc zdjęcia raczej smutne.
Rosenmotag to nie “różany” poniedziałek. Nazwa pochodzi od “rasen” co oznacza głośny, chaotyczny… Głośno to może i było ale chaos taki raczej… niemiecki. Barierki, policjantki i policjanci w skórzanych rękawiczkach i z kwiatuszkami na policzkach. Z głośników lecą piosenki do tupania i kołysania się. Na przykład taka:
Podnieśmy ręce do nieba,
bawmy się wspólnie.
Wszyscy razem klaszczemy
i nikt nie jest sam.
Karnawał to wentyl. Kiedyś dla części społeczeństwa, która nie miała żadnych praw i na ten jeden dzień mogła wyszaleć się, pokpić z władców a nawet zamienić się z nimi rolami. Tradycja sięga rzymskich Saturnaliów… Dzisiaj, z tego co zauważyłem, jest to też rodzaj odpustu dla czująch się samotnie.
Mogą być to po prostu dzieciaki szukające okazji do łatwego, baaaaardzo łatwego podchmielonego podrywu, a mogą być to autentycznie smutni faceci w średnim wieku. Ci biedniejsi po prostu chcący z kimś pogadać, ci lepiej sytuowani, wybrązowieni i w eleganckich strojach/przebraniach pewnie szukający podobnych sobie pań.
Antyintelektualna niesamouświadomiona (ale neologizm), ale prawie houllebecqowska fin de siecle’owa samotność…
No i rodziny z dziećmi. I bezrobotni - bezrobocie sięgające na zachodzie przerażajacych 10%. I ludzie, którzy faktycznie czują że “Kölle Alaaf!” to część ich tożsamości…
Jedno co naprawdę fantastyczne w takich tradycjach to fakt, że ludzie wychodzą na ulicę i coś do jasnej cholery robią razem. Jak często udaje Wam się spotkać z kimś na dłużej, albo w większej grupie? Wszyscy są zajęci, zalatani. Nie mówiąc już o tym, że Rosenmontag to obciach. I kto w ogóle bierze dzień wolnego, żeby postać na ulicy i patrzeć na przejeżdżających przebierańców rzucających w tłum cukierkami. Już lepiej pójść do pracy.
Wieczorem na pewno było zabawnie. Mnóstwo piwa (t.j. Kölscha - niewielu uznaje to za piwo), tradycja, że zdrada w Rosenmontag to nie zdrada… Parada zaczyna się o 11:11, więc do wieczora można się rozgrzać. My, obserwatorzy, japońscy turyści z aparatem i “nienagannie przyciętymi paznokietkami”, wróciliśmy do domu i obejrzeliśmy Syrianę. Jedna butelka Kölscha starczyła nam za karnawał :-). Co prawda trochę mieliśmy dosyć po sobotniej parapetówie “u nas”, ale o tym sza!
(…)
1. Mathematics is the language of nature.
2. Everything around us can be represented and understood through numbers.
3. If you graph these numbers, patterns emerge.
Therefore: There are patterns everywhere in nature.
Darren Aronofsky (1998)

Więcej zdjęć, takich tam… tutaj: