Cough And Rents Ya
Lacuna confidential file #328 @ 2 May 2006, 9:38 pmPatient: Kid A
Zaczęło się od ciekawego akcentu – dosłownie. Na początku, w środę rano, prowadzący konferencję Belg mocno mnie zaskoczył wspominając o „closing whores of parking”. Zadziałało lepiej niż filiżanka kawy. Po wzięciu poprawki na francuską wymowę, komunikat stał się mniej interesujący…
Co do hotelu: dokładnie na moje potrzeby - taki w którym mnie nie będzie…
Łóżko, 14” tv – dało radę wyziewać się na Barca – Milan, przysznic. I wieża ratusza grająca za oknem dzwonkami przeróżne melodie od ósmej rano. W sam raz w porze pobudki… Miejsce przytulne, w starej kamienicy. Z kotem i ciekawymi schodami… Prowadzony przez „parę przyjaciół”, Sama i Marca. Troszkę mnie zmylili. Myślałem, że jak się w mailach podpisywali Sam & Marc to ona i on…
Prowadzą razem hotel i sobie chwalą.

Każda wizyta w Belgii kończy się tak samo… tym razem moim łupem padły Chimaye, Kwaki i Hoegardenny. Naprawdę trudno się powstrzymać. Przez to niemieckie 1516 Reinheitsgebot w sklepie są tylko 3 rodzaje piwa. Pils, Alt i Weizen. A tam nawet zwykłe jasne ma swój tajemny skład przypraw, z główną nutą koleandry, jak choćby lokalnie warzone Brugse Zot (brugijski błazen).
Wróciłem z dwudziestoma butelkami kupionymi i jedną wielgachną butlą Brugse Zot w prezencie od organizatorów konferencji. Troszkę śmiesznie prowadziło mi się torbę na kółkach po brukowanych uliczkach w drodze na dworzec. Musiałem poprzepychać szczeliny między butelkami wszystkimi częściami garderoby jakich nie miałem w danej chwili na sobie żeby nie dzwonić głośniej niż wieża kościelna…
Brugijski błazen był z resztą – jak co roku na tej konferencji – bohaterem czwartkowej kolacji w browarze. Piwo bez ograniczeń w cenie kolacji…

Paru uczestników – Niemców generalnie – urządza sobie co roku konkurs – kto twardszy… Wytrzymałem do dziesiątej przy moim stoliku, choć za kołnierz nie wylewałem… Ale dzięki temu byłem w stanie w piątek rano stawić się ze swoim plakatem, równo ogoloną buźką i kulturalnym angielskim…
Customer: I expect better service!
Bernard: Then expect away! Come on, get out all you time-wasting bastards, back on the street.
Na konferencji poznałem los kolejnych doktorantów emigrantów. Niemców z Belgii, Włocha ze Szwajcarii (włoskiej) i Kanadyjczyka z francuskiej, Portugalczyka z Japonii, Chińczyków z Wielkiej Brytanii… Miesza się to wszystko w jakiejś dziwnej ułudzie postępu.
Oprócz naukowych wystąpień cieszących się mieszanym zainteresowaniem, obejrzałem dwa bardzo ciekawe filmiki:
O małpce kontrolującej ramię robota bezpośrednio „swoim mózgiem”. Pełen film do sciągnięcia tutaj.
A także wyczyny Honda Research Institute. To co ci kolesie wyprawiają od strony inżynieryjnej ma chyba równoważnik jedynie w tajnych wojskowych laboratoriach. Po jednym z tych magików mam zaszczyt dziedziczyć wynajmowane mieszkanie - od kiedy obronił doktorat w naszym instytucie.
Podsumowując: Piwo, czekoladki, 3 dni bezruchu i jestem z powrotem. 2 centymetry szerszy w pasie :)
P.S.
Gratuluję polskiej reprezentacji porażki u siebie z jedenastką Litwinów z ligi krajowej. Litwa jest w rankingu FIFA na miejscu 99 dokładnie poniżej Irlandii Północnej, Ugandy i Cypru, wyprzedzając bezpośrednio Boliwię, Gruzję i Botswanę. Podobały mi się litewskie nazwiska: RzutAutas i BrejkSajtis.
