piejdżdi łannabi
Lacuna confidential file #90 @ 23 February 2005, 9:48 pmPatient: Spotless
Czas na pierwsze wpisy w magicznym doktoranckim indeksie. Indeks doktoranta jest cienki i jest formatu A5 (czy też B5, whatever). Jest bardziej elegancki niż książeczka-indeks studencki.
Nikt natomiast mi nie wytłumaczył co i jak tam należy wpisywać. Dostałem tylko info - że termin wpisów upływa z końcem tygodnia.
Pofatygowałem się zatem na uczelnię.
Najpierw złapałem dwóch moich kolegów. Żaden z nich nie miał większego pojęcia o indeksie. “Kiedyś coś tam pisałem, ale straciłem ochotę bo nikt tego nie sprawdzał”. Mhm.
Złapałem w końcu promotora. Zapytałem, jak mam opisać pierwszy semestr. Profesor widać, spieszył się bardzo. “Pan wpisze tam seminarium i tytuł tego readingu i wpisze piątki.” - powiedział, podpisał się inblanco trzy razy w pustym indeksie i poszedł.
Zostałem z tym śmiesznym zeszytem w dłoni, lekko ogłupiały. Następnie uzupełniłem pozostałe kolumny - nazwy przedmiotów, w kolumnie “zaliczenie” wpisałem “5″, dzisiejszą datę, nazwisko profesora, liczbę godzin.
I tyle, sesja trwała minutę i odbyła się na korytarzu. Do zobaczenia za pół roku.