Jest powszechną wiedzą, że fizyczne uszkodzenie kory przedczołowej powoduje znaczące upośledzenie zarządzania myślami, mózgiem, ciałem [1], [2].
Kora przedczołowa - ostateczny cel wędrówki neuronowych wystrzałów – Rzym układu nerwowego. Do niej wszystko zbiega i z niej się rozbiega.
Ludzie z upośledzeniem płata przedczołowego mają problemy w sytuacjach towarzyskich, często nie potrafią powstrzymać swoich żądz, agresji – generalnie emanacji naszych gadzich (starych ewolucyjnie) struktur podkorowych.
Tego typu obserwacje to oczywiście sztylet w samo serce oświeceniowego dualizmu umysł-ciało, że tylko przytoczę słynne „Brains cause minds” Johna Searle’a.
Ale o ile łatwo przełknąć, że upośledzenie funkcji sprawia, że ktoś staje się „mniej” człowiekiem – w pewnym sensie tego słowa, o tyle trudniej zaakceptować, że ktoś może stać się „bardziej” – znowu: w pewnym sensie.
Koenigs i koledzy ([3] Kwiecień 2007) przeprowadzili badanie w którym wykazali, że osoby z uszkodzeniem ventromedial (czyli przedniej bliżej połączenia między półkulami) prefrontal cortex (kory przedczołowej) podejmują decyzje bardziej „utylitarnie” niż normalni ludzie.

Oczywiście utylitaryzm jest tylko jednym z trendów w filozofii i etyce, nie mniej jednak jednym z głównych współczesnych trendów. I propaguje dążenie do maksymalizacji szczęścia/komfortu i minimalizacji nieszczęścia/dyskomfortu ogółu populacji. Oczywiście różne interpretacje mogą powodować różne działania – od postawy typu Jezus Chrystus do postawy typu Sparta – zabijanie „skazanych na nieszczęście kalek”.
Eksperyment:
trzy grupy badanych:
normalni
z uszkodzeniem mózgu nie w VMPFC
z uszkodzeniem VMPFC.
Problemy stawiane przed uczestnikami badania dzieliły się na dwa rodzaje:
1. Moralność i osobiste zaangażowanie
moralnie nieistotne – czy wybrać pociąg czy autobus w drodze powrotnej do domu
moralnie istotne ale nieosobiste – przestawienie zwrotnicy by wagonik uderzył i zabił jedną osobę a nie pięć
moralnie istotne osobiste – zrzucenie osoby z mostu by zatrzymać wagonik, który inaczej zabiłby pięć osób.
Oczywiście były to testy czysto teoretyczne.
2. Dodatkowe pytania dotyczące moralnie znaczących osobistych wyborów
Zgodne - w których wszyscy badani kontrolni mieli takie same zdanie jak upośledzeni – n.p. czy moralnie słuszne jest opuszczenie niemowlęcia by nie musieć się nim zajmować (NIE JEST!).
Niezgodne – gdzie w żadnej grupie nie było pełnej zgody co do postawionego pytania – n.p. poświęcenie jednego noworodka dla uratowania grupy ludzi.
Okazało się, że w tych problemach (niezgodnych) ludzie z upośledzeniem VMPFC dużo częściej niż zarówno normalni jak i z upośledzeniem innej struktury mózgu – podejmowali decyzję, która maksymalizowała dobrobyt ogółu. Wyrażali większą gotowość do zrzucenia kogoś z mostu lub poświęcenia jednego noworodka dla przetrwania grupy.
Jednostki, które potrafią trzymać nerwy na wodzy (lub nie muszą potrafić ze względu na upośledzenie połączeń między strukturą VMPFC a strukturami układu limbicznego odpowiedzialnymi za silne emocje) są bardziej skłonni podejmować decyzje dla dobra ogółu. Choć są to decyzje z punktu widzenia „życiowej” etyki nieludzkie. Przypomina mi się stary wpis.
Jeszcze jedna ważna uwaga. Normalnie upośledzenie kory przedczołowej wyłącza empatię. Tutaj zachowała się skłonność do chłodnej kalkulacji maksymalizującej dobro ogółu – ale zniszczone zostało połączenie do starych ewolucyjnie struktur odpowiedzialnych za poczucie „zdroworozsądkowej przyzwoitości” – n.p. pod żadnym warunkiem nie zabijaj niemowlęcia.
Jakie implikacje dla przyszłości filozofii i etyki będą miały badania anatomiczne mózgu? Utylitaryści nie są upośledzeni fizjologicznie, a utylitarne decyzje cechowały też grupę kontrolną – tylko w mniejszym stopniu.
Jeśli zwolenników różnych etyk determinuje mniej lub bardziej rozwinięta – w zupełnie niezależny od życiowych moralnych i etycznych doświadczeń – jakaś struktura mózgu to czy jest jakaś etyka, którą można by nazwać „neurofizjologicznie słuszną”?
Neurofizjologicznie słuszna etyka. Takie problemy stwarza nauka AD 2007.