Będzie w skrócie i chaotycznie - Janerka z poprzedniego bloga coś zakończył i coś zaczął. Bez wnikania w szczegóły - staram się iść dalej. Robię z grubsza to co wcześniej, ale teraz bardziej potrafię chyba cieszyć się tymi rzeczami, sprawami, wydarzeniami, które są obok mnie.
Spostrzeżenia? Dom kurzy się, o dziwo, mniej. Dobrze się w nim czuję, wystarczyło kilka drobnych zabiegów. A że pusto? Tak, to duży minus…
Pogoda dziwna, wczoraj pierwszy śnieg, za oknem biało. To kolejna rzecz, która potęguje wrażenie, że zmienia się dookoła wszystko i to definitywnie.
Jeszcze ważniejsza jest teraz muzyka. Nawet w domu czasem chodzę z mp3discmanem na uszach. I te wieczorne spacery po osiedlu: kaptur na głowie z muzyką wystarcza, by lokalni pozdrawiali mnie jak swojego ‘ziomala’. Cholera, odmładzam się aż tak? W domu też przez cały czas coś gra.
Kupiłem gitarę. To już jakiś stały symptom nastroju i wydarzeń, że znowu potrzebuję na niej pobrzdąkać. Brak talentu przeszkadza tylko ewentualnym przypadkowym słuchaczom, mnie nie.
Wystarczy tej garści wieści. Następne powinny być już bardziej poukładane.