“Zobaczysz!!!” - zapewniała. “Nie wierzę” - odpowiadałem.
Emocje to najłatwiejsza droga. Gdy jest się zagubionym w związku, można przykładowo ukryć złe rzeczy głęboko, przywołać dobre i dać się ponieść emocjom, które spowodują, że znowu będzie dobrze. Na jedną cudowną chwilę, ale będzie to przynajmniej namacalne. Innym razem, gdy jest w związku ciężko, emocje pozwolą znaleźć ukojenie poza nim.
I dlatego właśnie odrzucam teraz emocje. Nie chcę krótkiej, łatwej drogi, bo nie prowadzi ona donikąd. Łatwo jest powiedzieć “przecież było dobrze, pamiętasz”, ale w domyśle przecież siedzi cała okrutnie brudna reszta - “nie drążmy, nie mówmy, nie wracajmy do tego co się działo”.
“Zobaczysz!!!” to właśnie takie krótkotrwałe chęci i emocje. I te same emocje później spowodują, że znowu pojawi się okrutnie brudna reszta. A moje “nie wierzę” i zamknięcie się na swoje i innych emocje to mur, o który odbija się nawet szczera chęć.
Zaraz, ale jaka “szczera chęć”? Przecież ja w nią nie wierzę.