Największe ulgi przynoszą szalone decyzje?
Lacuna confidential file #141; Mind map location(s): ChaosMemory mapped on: 29 July 2005, 11:19 am
Patient: Spotless
A więc:
- rzuciłem pracę, która w niebezpiecznie toksyczny sposób zaczęła rządzić moim życiem osobistym
- razem z żoną podjąłem decyzję o wyjeździe z kraju (A Irlandia podobno jest taka zielona…)
- sprzedaję samochód (żegnaj, Księżniczko…)
Jednym słowem, zaczynamy od nowa. Żeby nie powiedzieć, że od zera. Ale wspólnie. W związku z tym czuję nadzieję. I równocześnie żal.
Żal mi Wrocławia, znajomych bliższych i dalszych, przyjaciół, żal zgranego zespołu w pracy, wcześniejszych planów i ideałów. Cholernego bagażu doświadczeń związanego z tymi miejscami, tym klimatem i nastrojem. Tego wszystkiego, czego tam nie będzie, a co lubię i co mi daje siły.
Tak chyba jest zawsze, gdy decydujemy się na coś nowego, niewiadomego. Widzimy i wiemy z czego rezygnujemy na rzecz czegoś, co jest za kurtyną i czego nie znamy. Co to oznacza, co się stanie, jak będzie, nie wiem.
I tak to właśnie wygląda. Szarpanie się na lewo i prawo, byle coś zrobić, zacząć działać, realizować się, naprawiać, szukać. Póki są siły, chęci, marzenia — bo czuję przecież, że jest ich coraz mniej.
Na pożegnania przyjdzie jeszcze czas.
