Jestem precyzyjnie zaprojektowaną zabawką. Zszedłem z taśmy produkcyjnej, lecz nie jestem kopią prototypu. Raczej realizacją procesu. Wysychającym strumyczkiem odkształcającej się w czasie rzeki genów. Zalewającej i wymywającej schłodzone wulkaniczne erupcje. Otoczony – zanurzony w makroświecie mikroskopijnych żyjątek. Biosfery cisnącej się w każdym zakątku słonecznej i cienistej przestrzeni. Czy bakterie mają instynkty?
Mój napędzany stałym prądem przyjaciel - wypalony z matrycy w wielkiej bezdusznej, bezkurzowej, odrobaczonej do granic absurdu fabryce - grzeje. Wspomożony koleżkami po fachu odpowiedzialnymi za kontrolę temperatury, przekazywanie strumieni zer i jedynek utleniającą się szyną danych tam i z powrotem – od Profesora Procesora do Pani Pamięci. Cóż za romantyczna symbioza…
Mój cieplutki jak kubek kawy kompan bezlitośnie kopie mi tyłek w sześciesięcioczteropolowej strategii. Choć wyrywam mu książkę otwarć z rąk, walę obuchem po głowie by nie widział w przyszłość dalej niż kilka ruchów i każę grać czarnymi. Choć jego awatar ma ludzką twarz, imię i nawet ranking – wstyd się przyznać jaki. I co lepsza „lubię z nim grać”. Ma ciekawy styl. On. Kawałek przetopionego piasku…
Wsadź elektrody w pustynię i krzyknij „It’s alive!”
Jestem dość precyzyjnie zaprojektowaną zabawką. I marzą mi się upgrade’y.
“The brain uses vast amounts of memory to create a model of the world. Everything you know and have learned is stored in this model. The brain uses this memory-based model to make continuous predictions of future events. It is the ability to make predictions about the future that is the crux of intelligence.” – Jeff Hawkins
Upgrade’y kurna chata…
Ktoś mnie tu posadził. Nakręcił sprężynę i kazał łazić. Zderzać się ze ścianami, robić w tył zwrot. Ołowiany żołnierzyk. Na początku prowadzony za rączkę. Potem zadania stawały się skomplikowane. A postacie w grze używały coraz trudniejszych wyrazów i miały bardziej ukryte i mniej zrozumiałe motywacje…
“People get promoted until they reach their level of incompetence” – The Peter Principle.
A jak to się przekłada na życie rodzinne? :-)
Wcześniej czy później znajdujemy ten pieprzony kawałek metalu wystający nam z pleców. Kluczyk do sprężyny. Czasami staramy się o niej nie myśleć i idziemy ścieżką na której ktoś – za darmo lub nie - kluczykiem za nas zakręci.
No ale przecież nie da się udawać że nie wystaje nam z tyłka jakiś mechanizm który sprawia że żyjemy.
Sobotnie popołudnie. Długi sen poprzedzony muzyką elektro na parkiecie z moją żoną i znajomymi, wszyscy razem i osobno. Na ścianę rzucane obrazy z „Wojny Światów” – w swej słabej rozmazanej, brązowowawej jakości wyglądały prawie jak dokument… Wisząc na słuchawce przez dwie godziny odnajdując duchowe połączenie z przyjacielem ze starych lat. To było to.
Wszyscy pragniemy skrótów. Zajrzeć na koniec książki, do rozdziału z rozwiązaniami.
„Are you a goal or a process-oriented person?” Czy lubię szybko czy długo?
Wszyscy pragniemy skrótów. Patrząc do przodu zapominamy o kluczyku i sprężynie. Patrząc do przodu, zapominamy dlaczego i po co tu jesteśmy. Ale skoro już robimy to co robimy – po to by jeść i mieć gdzie spać? – to za nadwyżki i podwyżki chcemy upgrade’ów.
Man, I see in fight club the strongest and smartest men who’ve ever lived. I see all this potential, and I see squandering. God damn it, an entire generation pumping gas, waiting tables; slaves with white collars. Advertising has us chasing cars and clothes, working jobs we hate so we can buy shit we don’t need. We’re the middle children of history, man. No purpose or place. We have no Great War. No Great Depression. Our Great War’s a spiritual war… our Great Depression is our lives. We’ve all been raised on television to believe that one day we’d all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won’t. And we’re slowly learning that fact. And we’re very, very pissed off.
Czyżbyśmy wszyscy zapomnieli nauczkę jaką dał nam Chuck Palahniuk? I czy wszyscy musimy skończyć w destrukcji? Bo przecież Tyler Durden nie miał racji, prawda? Jestem tylko zabawką, realizacją procesu. I pragnę upgrade’ów. A wkoło sam ersatz, placebo i krzykliwe pustosłowie.
Pragnę upgrade’ów. Po co?
Zero zer
W zero jedynkę zmieniam się
Tak tak tak tak
