Ostatnio rozmawialem z D-F na temat szczescia i zadowolenia. O tym, jak sie zmienia definicja tego pierwszego, i jakie sa zalety dazenia do tego drugiego. Nastepnego dnia (prosze zlapac sie za mohery!) w chinskim fortune cookie dostalem cos takiego: zamiast skupiac sie na szczesciu, dbaj o swoje zadowolenie, a szczescie naturalnie przyjdzie samo. Prawie doslowny cytat tego, co mowil D-F.
Ha, banaly, ktos moglby powiedziec. Ale ja ostatnio duzo mysle o tym, co jest dla mnie wazne i co sprawia, ze czuje zadowolenie. Mam duze problemy z priorytetami. Dlaczego kiedys, gdy bylem prawie-bezkrytyczny, bylo z tym duzo latwiej? Pewnie dlatego, ze bylem prawie bezkrytyczny, a teraz jestem prawie bezcyniczny? Jak bardzo mozna sie zdystansowac (tak generalnie), by juz odczuwac szczescie, ale jeszcze nie martwic sie o to, ze sie rezygnuje ze swoich (waznych) potrzeb? I czy to jest jedyna droga?
Co ciekawe, te wszystkie mysli nie sa spowodowane jesienna atmosfera. W Dolinie jesien, owszem, rowniez sie pojawila, ale mimo okresowego deszczu nadal jest cieplo i slonecznie. Osiem miesiecy w Stanach, dwa lata na emigracji. Dwa miesiace do swiatecznego przylotu do Polski. Trzydziesci lat do emerytury, chyba, zeby wczesniej? Ostatnio duzo rzeczy mierze liczbami. I sie nad nimi zastanawiam.
Nie znaczy to wcale, ze mam duzo czasu na to myslenie. Praca zapewnia komfort “niemyslenia” od (ciemnego jeszcze) rana, do (ciemnego juz) wieczora, moze wyjatkiem sa godziny spedzone w pociagu lub samochodzie. Brak ‘meskiego etosu’ (pamietacie jeszcze?) naprawiam grajac w starego Counter Strike i popijajac wieczorami whisky (szkocka) z lodem. Alkohol w Stanach jest psujaco tani i dobry. Podobnie jest z wieloma rzeczami, rowniez psujacymi, ale cholernie dobrymi.
Obserwujac znajomych, kiedys tak czesto rozmawiajacych o szczesciu (czy tez zadowoleniu), dochodze do wniosku, ze “pokolenie Ikea” przeszlo w faze smutnej, samotnej i konsumpcyjnej kontemplacji braku czasu i niemozliwosci zrealizowania starych celow. Kazdy sobie cos tam skrobie, interakcji praktycznie zero, zaleznosci oby jak najmniej.
Jaka szkoda?
