Will you live to eighty-Free?
Lacuna confidential file #776; Mind map location(s): UncategorizedMemory mapped on: 23 February 2008, 6:19 am
Patient: Spotless
OK, znacie mnie. Nie przepuszcze takiej okazji jak okragle 30te urodziny (and counting…), by troche nie pomarudzic. Zbyt duza wage przywiazuje do takich imprez, by wykpic sie kilkoma zdjeciami ;-)
W mojej glowie kolacze sie wiele mysli. Ostatnio wektor wyslowil te dotyczace pracy i priorytetow, wiec nie bede sie powtarzal — po prostu sie pod jego manifestem podpisze.
Przede mna jeszcze okolo 30 lat pracy. Chcialbym, zeby bylo to duzo mniej, ale nie zanosi sie na to, bym zostal w najblizszej przyszlosci milionerem. Obserwujac natomiast amerykanska gospodarke, moje konta i fundusze emerytalne — obawiam sie, ze gdy osiagne upgradniony wiek emerytalny — moze nie stac mnie bedzie na przejscie na emeryture; do splacenia prawdopodobnie bedzie prawdopodobnie jeszcze jakies 5 lat wysokiego kredytu hipotecznego. Owszem, w Dolinie zarabia sie niezle, ale ceny nieruchomosci sa najwyzsze w Stanach.
Dobra, dobra, wiem, ze narzekanie na kase nie jest w dobrym guscie. Pokolenie Ikea narzeka na brak czasu i nadmiar pracy, ale nie powinno marudzic z powodu pieniedzy. A przeciez prawda jest taka, ze to wlasnie kasa jest motorem, ktory nie pozwala powiedziec nam o 4pm — dosc pracy, teraz MY. Co ciekawe, tak jest nawet gdy otoczeni jestesmy wzglednymi luksusami (i nie ukrywajmy, tak przeciez jest, rozgladnijcie sie dookola), na koncie jest bezpieczna rezerwa, a pensja duzo wyzsza od sredniej krajowej. Ot, paradoksy.
Przejdzmy do spraw duzo wazniejszych. Koncze 30 lat i wiem juz, ze pewien cichy moj deadline zostal dawno temu przekroczony: nie chcialem mianowicie, by roznica wieku miedzy mna a moimi dziecmi byla zbyt duza. Oczywiscie, kazdy pewnie ma swoja definicje co to znaczy “zbyt duza”. A niektorzy pewnie tej roznicy nie okreslaja bo nie ma ona dla nich znaczenia. Dla mnie ma — boje sie konfliktu pokolen, przed ktorym stane za jakies 15 lat. Czy zrozumie sie z nastolatkiem, gdy sam bede sie zblizal do piecdziesiatki? Czy bede mial sile, by sobie wtedy poradzic?
Gdy dluzej o tym mysle, dochodze do wniosku, ze moje obawy wynikaja chyba glownie z faktu, iz nie udalo nam sie zrealizowac naszych pierwotnych planow. Co to duzo mowic, jako zwiazek stracilismy praktycznie conajmniej 3 lata i zamiast dwuletniego Szymka mamy… no wlasnie, co? Siebie? Watpliwosci? Obiecujace kariery? Atrakcyjne wakacje? Ciekawe i wygodne zycie? Tak, i to wszystko jest OK, ale czesto pojawia sie to “ale…” A gdy jest “ale”, zadowolenie z tych innych dobrych rzeczy jest duzo mniejsze.
Z jednej strony, gdy po ciezkim dniu dlugiej pracy siadam ze szklaneczka whisky — w pierwszej chwili jest zadowolenie. Jest dobrze. Ale po chwili spogladam na zegarek i stwierdzam, ze wlasciwie to juz na tyle pozno, ze trzeba polozyc sie spac. I tyle, juz dobrze kurwa nie jest.
Gdy juz jestesmy przy alkoholu. Dlaczego dla tego pokolenia alkohol stal sie tak wazny? Codzienna lampka wina, whisky, szklanka piwa, szot wodki, slodki drink. Gdy czas dla siebie skondensowany jest do minimum, nie ma kiedy sie uspokoic, wprowadzic w relaksujaca atmosfere. Alhokol to doskonaly katalizator nastroju. Picie stalo sie czescia codziennego rytualu pt. “czas dla mnie”. Swiadomosc, ze znajomi w tym samym czasie rowniez smakuja drinka, tez jest mila. Prawie jak wspolne wyjscie do knajpy, tak? Jak za starych, dobrych czasow studenckich, hm? Jasne. Oby tylko nie wpasc w alkoholizm. A zreszta, co za roznica.
Paradoksy i wybory. Wlasnie, moze tak najbardziej chodzi o to, by miec uczucie, ze sie jakies wybory podejmuje, zamiast uczucia, ze sie siedzi w pedzacym pociagu. Zamiast wygodnego miejsca w przedziale klasy biznes, wolalbym brudna kanciape maszynisty.
Wszystkiego najlepszego z okazji nowego roku — roku Szczura. Jezeli chcecie, zadedykujcie mi swoja wieczorna dawke alkoholu. Ja sie odwzajemnie toastem drinkiem z parasolka pod palma. Aloha i powodzenia w Waszych bojach z codziennoscia.



